poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Uszy dnia powszedniego daj nam

UWAGA: Poniżej opisana historia wydarzyła się naprawdę. Wszelkie podobieństwa do postaci występujących w rzeczywistości są autentyczne. Imiona niezmienione w celu lepszej identyfikacji poszkodowanych.

Poranek wielkanocny. Po pierwsze: kibelek i jakaś tam poranna toaleta. Po drugie: świąteczne śniadanie z rodzicami, jajko święcone, kiełbasa, chrzan i inne dodatki z przyprawami. Po trzecie: Dorota nagle poczuła, że ma brudne uszy. Brudno w uszach, wiecie, coś tam siedzi, zawadza, jakoś tak nie harmonijnie jest, nie współgra z odświętnym nastrojem, posprzątanym domem, wyrwanymi równo brwiami, chociaż może nie do końca równo, z tym zawsze jest problem, ale na potrzeby tej historii przyjmijmy, że brwi były jednak idealnie symetryczne tego dnia. 


Wszystko tchnęło niezachwianą równowagą, nawet śnieg za oknem nie gryzł się z wiosennym świętem baranów i królików. Dorota wstaje więc od stołu, myje po sobie talerz, wstawia dodatkowo wodę na kawę, jest jakoś tak nad zwyczaj ogarnięta jak na tak wczesną porę dnia, jedna czynność wydaje się być wyraźnym następstwem wcześniejszej, niesamowita płynność ruchów, gracja w poruszaniu się i wiele innych zalet czyniących Dorotę najbardziej ogarniętą dziewczyną w tej strefie czasowej. Mając tego pełną świadomość Dorota rozgląda się szybko po pokoju. O nie, nie zapomni, czego szukała, nie teraz, gdy mogłaby być kurą znoszącą złote jajka. Wreszcie – ułamek sekundy – są! Patyczki do czyszczenia uszu. Małe białe patyczki, zakończone malutkimi białymi wacikami, wydały się Dorocie najpiękniejszymi przedmiotami martwymi do higieny osobistej we wszechświecie. Ta symetria, która zawładnęła porankiem Doroty znalazła odzwierciedlenie właśnie w tych małych patyczkach, tak idealnie skonstruowanych i gładkich w użyciu. Dużo patyczków, niczym Hatifnatów przed burzą, gromadziło się w niewielkim, foliowym opakowaniu. Jakże niepozorne są te patyczki! Jakże niezauważalne i niedoceniane przez większość ludzkości! (Dla jasności – tak myślała Dorota przez kilka sekund po ujrzeniu patyczków).


Wzięła więc jeden z nich i za kolejny cel obrała łazienkę. Dobre światło, można się przy okazji poprzeglądać w lustrze, ponarcyzować trochę i różne inne podobne rzeczy. Dorota nachyla się lekko nad umywalką, delikatnie nawilża oba końce patyczka, po czym przechodzi do czynności powszechnie zwanej Czyszczeniem Uszu Za Pomocą Patyczków Do Uszu.

Proces Czyszczenia Uszu Za Pomocą Patyczków Do Uszu jest zazwyczaj procesem szybkim i nieskomplikowanym, od użytkującego wymaga jedynie podniesienia ręki i zaaplikowania patyczka do wnętrza ucha, oczywiście niezbyt głęboko, żeby nie uszkodzić żadnych ważnych bębenków i trąbek, delikatnego przetarcia ścianek ucha, po czym wyjęcia patyczka i powtórzenia czynności na drugim uchu. Ta rutynowa czynność, zajmująca kilka sekund między uczesaniem włosów a umyciem zębów – dla Doroty okazała się jednak… koszmarem. Już nic nie było takie, jak powinno.

Z początku nic nie zapowiadało tragedii – pamiętacie, harmonia, śnieg, święta wielkanocne, namber łan w byciu ogarem – patyczek gładko wszedł do ucha, no, może po drodze natrafił na małe przeszkody w postaci jakiejś substancji, ale dalej szło okej. Drugie ucho – tak samo. Czekajcie, czekajcie, czy aby na pewno? Nie. Coś było nie tak. Dorotę ogarnęło dziwne uczucie niepokoju. Wyciągnęła pospiesznie patyczek z ucha. I raptem poczuła to, poczuła wszechogarniającą panikę, a jej ciało oblał zimny pot – uczucie podobne do tego, kiedy w miejscu publicznym dostajecie biegunki, a nie macie toalety w pobliżu, albo do tego, kiedy kupujecie wino, a nie macie czym go otworzyć lub po prostu do tego, kiedy uprawiacie seks po raz pierwszy czy drugi i nagle zdajecie sobie sprawę, że zdjęliście wszystko oprócz… skarpetek. Właśnie tak w tej chwili czuła się Dorota. Kiedy uświadomiła sobie, że ma zatkane ucho. Zatkane na dobre. Stało się – włożyła patyczek za głęboko. Może nawet uszkodziła sobie słuch. Dorota wychodzi z łazienki nie przyznając się przed nikim do swojego cierpienia. W drodze do pokoju próbuje tych wszystkich sposobów na odetkanie ucha, które stosuje się podczas lotu samolotem (tutaj dygresja: Dorota leciała ostatnio samolotem, więc mogła pochwalić się doskonałą znajomością „domowych” sposobów na zatkane ucho), a więc: ziewała, prawie ziewała, zatykała nos i wydmuchiwała mocno powietrze, trzepała głową, a nawet żuła gumę. Skąd ją miała w tym momencie – nie wiadomo. Nic nie pomogło. Rodzice nie zwrócili uwagi na jej dziwne zachowanie – być może trzepanie głową o poranku należy do rutynowych czynności Doroty. W każdym razie postanowiła przeczyścić sobie uszy solą fizjologiczną. To musi pomóc – pomyślała naiwnie. Naiwność – her second name. Znalazła u siebie sól fizjologiczną, położyła się na jednym boku, zakropiła jedno ucho, po czym powtórzyła czynność z drugim uchem. 


Nadszedł ten moment, kiedy czas powiedzieć – nie przedłużajmy tej farsy. Pamiętajcie, że Dorota powtarzała sobie to samo i wbrew swoim oczekiwaniom przedłużyła farsę najbardziej jak było to możliwe. Po zakropieniu uszu solą fizjologiczną jedno ucho zatkało się jeszcze bardziej, drugie natomiast zmieniło status z „nie zatkane” na „zatkane”. Dorota powiadomiła oczywiście najbliższych o swoim cierpieniu – oni jednak nic dla niej nie mogli zrobić, choć bardzo się starali. No, jedyne co zrobili, to zaczęli mówić głośniej. Dorzucili jeszcze kilka cennych rad na przyszłość – nigdy nie używaj patyczków do uszu, tak przecież mówili lekarze i prezenterzy TV.

W momencie pisania zakończenia tej historii nie wiemy, co stanie się z Dorotą. Wiemy natomiast, że ciągle nie odzyskała pełnej sprawności w słyszeniu, że ma 21 lat i już odkłada pieniądze, by kupić ludzkie uszy na czarnym rynku. Jedyne co, to możemy współczuć Dorocie. I ewentualnie zastanowić się, zanim kolejny raz użyjemy tych niepozornych błyskotek, powszechnie zwanych patyczkami do uszu.


tekst: Dorota
rysunki: Karolina

1 komentarz:

  1. Cóż za wzruszająca historia. Strach pomyśleć że miliony ludzi na świecie nieświadomie ryzykują życie dokonując tak (na pierwszy rzut oka) błahej czynności mycia uszu. Autorka tekstu oddaje sens życia w sposób naturalistyczny i dynamiczny.Bohaterka "Dorota" to nie osoba to egzystujący na tym padole STYL ŻYCIA. Moja Redakcja czeka na Holli-łódźką ekranizację tej Historii.

    Sens tego wszystkiego oddaje Komentarz anonimowego internauty o nicku "Papież F" który nazywa to dzieło "boską petardą tszechczasów"

    OdpowiedzUsuń