czwartek, 4 lipca 2013

Paradoks Jajeca

Wrzucam dwa jajka do garnuszka z wodą. Włączam ogień na blacie. Ustawiam taki niezbyt duży, jakoby jajeca nie oszalały. Całą miksturę okraszam szczyptą soli. Wszystko przykrywam pokrywką. Rozpoczyna się czekanie, które będzie trwało parę minut. Od rozpoczęcia wrzenia – 1 minuta i 20 sekund. Wszak pragnę dostać jajeca na miękko. Cały czas spoglądam na zegar. 

Wreszcie mogę wyłączyć gaz, zalać garnuszek zimną wodą i zabrać się do obierania. Gorące te wariatki, parzą mi dłonie, ale co tam! Zaraz się najem! Rozłupuję skorupkę. Powoli i delikatnie rozbieram jajko z jego ubranka. Już tylko pozostaje włożyć je do takiego śmiesznego czegoś co przypomina grzyba lub faceta. Dodam jeszcze trochę soli i zabiorę się za jedzenie… 

ALEŻ NIE! PO RAZ KOLEJNY JAJECO DO WYRZUCENIA! NIE UDAŁO SIĘ! WYSZŁO NA TWARDO! 



W takich chwilach autentycznie mam ochotę popełnić samobójstwo. Złość, rozczarowanie, smutek. Tylko 1/3 jajec na miękko to jajeca na miękko. Reszta to twarde skurwiele, które smakują tylko na Wielkanoc. Parę razy miałem w planach zrobić te twarde zbuki, a ku mojemu zdziwieniu wyszło na miękko. To jest ten paradoks. Nie ważne jakbyś się starał, jajeca i tak same podejmą decyzję czy chcą być hard czy soft, miękkie czy twarde, zajebiste czy chujowe. Co to jest jakiś międzynarodowy spisek kur, że wysiadują takie inteligentne jajeca? 

Może kiedyś przestanę być sfrustrowany sprawą gotowania jajec, ale na chwilę obecną po raz tysięczny wrzucam dwa jajka do garnuszka z wodą. Ciekawe co tym razem z nich powstanie. 

tekst: Szymon Turczynowicz-Suszycki
rysunek: Karolina Oczkowska

1 komentarz:

  1. Co za ból w Was i nagi instynkt w martwym jaju. Powo żenia w kuchni. :)

    OdpowiedzUsuń